Hodowca psów

We współczesnym świecie psy rozmnażają się niemal wyłącznie z woli człowieka, zwykle świadomie planującego ich hodowlę.

Z pozoru nie ma nic łatwiejszego niż zostać hodowcą psów.

Właściwie wystarczy tylko być właścicielem suki, znaleźć dla niej partnera. tej samej rasy ... i już można zaczynać.

Większość tak zwanych hodowców właściwie nigdy nie wykracza poza ten etap ~ posiadają oni sukę lub kilka suk, często też i psa, i z zabójczą regularnością produkują miot po miocie, przeznaczając szczenięta do możliwie szybkiej sprzedaży. Tę kategorię ludzi należałoby raczej nazwać producentami rasowych psów. Jest ich niemało, a zdarza się nawet, że osiągają w swojej działalności niejakie sukcesy, gdy przypadkiem w masie szczeniąt pojawi się zwycięzca wystawy.

Producentów szczeniąt wyróżnia jeszcze to, że niedługo pozostają wierni jednej rasie. Albo zmieniają obiekt swych zainteresowań w zależności od aktualnej mody i sytuacji rynkowej, albo prowadzą istne "fermy psie", w których zgromadzili wiele modnych i drogich ras.

Kodeks Hodowcy


Prawdziwy hodowca jednak powinien:

a) starać się nauczyć jak najwięcej o danej rasie,
b) zajmować się nią dostatecznie długo,
c) rozmnażać psy nie pod wpływem mody, ale zawsze z określonym celem hodowlanym, który ma prowadzić do doskonalenia rasy, ,
d) prawidłowo odchowywać, żywić i socjalizować psy, tak aby potrafiły znaleźć się w domowych warunkach i wyrastały na dobrych towarzyszy człowieka (z tych względów liczba psów w hodowli powinna być ograniczona),
e) zwracać uwagę na wady i choroby wrodzone i starać się ograniczać ich występowanie,
f) sprzedawać szczenięta po rozsądnych cenach i tylko tym, którzy mogą zapewnić im godziwe i właściwe utrzymanie, nabywcom zaś służyć w każdym przypadku radą i pomocą,
g) stosować się do norm postępowania przyjętych przez klub rasy i ogólnie uznanych zasad etycznych,
h) w każdym przypadku, gdy nabywcy psów z jakichkolwiek powodów nie mogą ich nadal trzymać, przyjąć je z powrotem i zająć się ich dalszym losem,
i) życzliwie współpracować z innymi hodowcami, co nie wyklucza sportowej z nimi rywalizacji,
j) stawiać dobro i przyszłość rasy przed własną sławą i osiągnięciami.

Niema niczego niewłaściwego w zarabianiu na hodowli psów, jeśli tylko nie odbywa się to kosztem postępu hodowlanego. To, że w hodowli zdarzają się pomyłki, że traflająsię szczenięta wadliwe, także nie jest niczym strasznym, pod warunkiem, że tego faktu się nie lekceważy i nie ukrywa, głosząc tylko własne sukcesy i oczekując sławy. Dobry hodowca powinien, że sparafrazuję tu słynne słowa prezydenta Kennedy\'ego, myśleć, co może zrobić dla rasy, a nie, co ona może zrobić dla niego. Niestety, nie wszyscy kierują się tą regułą. Stanowczo zbyt wielu hodowców traktuje psy jako źródło sławy, prestiżu i pieniędzy, niewiele dając im w zamian. W wielu hodowcach i wystawcach psów aż kipią wybujałe ambicje. Każdą krytykę swoich psów traktują jako niedopuszczalną napaść na własną osobę, zawsze przekonani, że najlepsze psy to właśnie te, które akurat są w ich posiadaniu. Nastroje te udzielają się nawet sędziom, którzy starają się tworzyć oględne, grzeczne opisy, unikając wyraźnego wymienienia wad, które widzą u wystawianych psów. Wszystko to nie służy hodowli.
Wady trzeba widzieć i nazywać po imieniu, gdyż bez tego nie ma postępu w hodowli.



tekst zaczerpnięty z " Genetyka w praktyce " Willis